poniedziałek, 16 grudnia 2013

Jak poderwać kobietę?

 Nie jestem Casanovą, ale uważam że trochę znam się na kobietach. Na tyle przynajmniej żeby nie zagadywać ich hasłem „czy spadłaś z nieba, bo wyglądasz jak anioł”. Mam siostrę, wiem jak je to gorszy i nie zamierzam wpisywać się na listę mężczyzn, których stać tylko na to. Przeglądam czasami różne strony o tym, jak to ktoś chciałby zagadać, a nie może, nie wie jak, wstydzi się. Mam to szczęście, że nie jestem nieśmiały. Nie podrywam każdej kobiety, którą spotkam, bo ona musi też mieć to „coś” co mnie do niej pociągnie bardziej niż do innych, ale jak już zagaduję to staram się kreatywnie. Niewiele trzeba żeby zdobyć ciekawsze spojrzenie, odrobinę zainteresowania i nie wzbudzić przy tym jej krzyku lub wyzywania od zboczeńców. Mój kumpel żalił mi się przy piwie już trzy razy, że nie rozumie, podchodzi do dziewczyny, pyta o imię, a dziewczyna nic. Tyle samo razy mówiłem mu, że kobieta musi mieć powód, żeby podać komuś swoje imię. Niestety na razie nie wyciągnął żadnych wniosków. Ja sam zaczynam od czegoś zabawnego, jak laska ma poczucie humory to już plus na przyszłość, jak nie zrozumie żartu to oznacza, że nie było warto. Moją obecną dziewczynę zaczepiłem w windzie naszego wspólnego bloku mówiąc do niej, że wygląda na kogoś kto lubi budyń, a ja akurat kupiłem dobry.


niedziela, 15 grudnia 2013

Sylwester dla siebie

A więc zbliża się Sylwester i trzeba zacząć przygotowywać się na huczne zabawy;)

Cały rok intensywnej pracy, w warunkach nie zawsze zdrowych. Szef, współpracownicy, cały czas podobne otoczenie, dlatego uznałem że na Sylwestra potrzebuję czegoś nowego. Chwili odmiany od znajomych miejsc i twarzy. Należy mi się wyjazd w ciekawe miejsce. Niestety opcji okazało się zbyt wiele. Ciągle nie zdecydowałem czy lepsze góry, czy lepsze morze, a może polskie Mazury lub w ogóle wyjazd narciarski
Marzy mi się odskocznia od tego co robiłem w tym roku i świadomość, że kolejny rok zaczynam zupełnie inaczej. Darowałem sobie szukanie czegoś w typowych kurortach. 
Sopot, Zakopane, Międzyzdroje, miejsca świetne, ale nie tylko zajęta, ale i drogie, dlatego choć wybrałem góry uznałem, że będzie to jakaś mała miejscowość. Schronisko w połowie drogi na szczyt, z którego będę mógł wyjść i otworzyć butelkę szampana o północy. 
Więcej mi nie potrzeba. Nie w tym roku. 
Wszyscy zawsze chcą hucznych zabaw, drinków i tańca do rana, a mnie w tym roku to w ogóle nie kręci. Przez ciężki rok, ciągle wśród ludzi, chcę skorzystać z okazji żeby od nich odetchnąć.
Może spadnie śnieg i widoki będą jeszcze lepsze, może kogoś poznam. Samotne powitanie nowego roku daje mi duże możliwości. Samotnik w górach wygląda lepiej niż samotnik na hucznym balu, gdy wszyscy tańczą, a on, w tym wypadku ja, siedzi.